Łosoś teriyaki na wypasie

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5164365.jpg

Kochani łosoś, po wielu próbach i błędach, ogarniam sztywniutko. Najprostszy – pieczony z solą i pieprzem, świąteczny – z sosem malinowym, w sushi, w curry, z makaronem… Ale dopiero niedawno udało mi się ogarnąć azjatycką opcję – czyli łosoś teriyaki.

Oczywiście ogarnia mnie taka duma, że muszę się podzielić. Obiecuję – prosty i wychodzi za każdym razem, każdemu.

Łosoś Teryaki na wypasie
Składniki:
Łosoś
Sos sojowy
Imbir
Czosnek
Cytryna i/lub limonka
Sezam
Olej sezamowy / ryżowy
Cukier trzcinowy (najlepiej nierafinowany)
Miód
SEKRETNY SKŁADNIK: pół łyżeczki masła
Opcjonalnie: ocet ryżowy

No to jedziemy: Łososia kroimy na porcje, i wkładamy do marynaty, na którą składamy 4 łyżki sosu sojowego, sok z połowy dużej cytryny (albo całej małej) lub limonki (ja np. lubię opcję pół na pół), 2 łyżeczki cukru, łyżeczka miodu, starty imbir (kawałek ok 2 cm), wyciśnięte 2 ząbki czosnku. Najlepiej zostawić w marynacie conajmniej na godzinkę.

Marynatę po prostu spróbujcie palcem – jeśli jest za słodka lub za mało kwaśna, można podlać jeszcze cytryną lub octem ryżowym. Smak powinien być zbalansowany – słodko-kwaśny z dymnym sosem sojowym.

Piec rozgrzewamy na 220-230 stopni, na szklanym płaskim naczyniu rozpuszczamy odrobinę masła z olejem (łyżeczka max), na gorącym układamy łososia (o ile został ze skórą – skórą do dołu) i wkładamy do pieca na 10-15 minut (zależy jak kto lubi).Pozostałą marynatę wlewamy do rondelka, do którego wsypujemy łyżeczkę sezamu i mieszamy na gazie, aż zgęstnieje. Na koniec dodajemy pół łyżeczki masła – dzięki temu sos będzie smaczysty, kremowy i gesty. No rewelka.

Upieczonego łososia polewamy na talerzu sosem i gotowe. Do podania proponuję ugotowane brokuły, ale pasuje też ryż, fasolka szparagowa, ziemniaki pieczone, a nawet białe pieczywko jeśli ktoś lubi ostrą jazdę z glutenem 😉

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 20190409_220143.jpg
Łosoś Teriyaki
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5114151-e1557774826241.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5154338.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5154341.jpg
Piękna rybka
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5154342.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5154346.jpg
Do zalewy można dodać odrobinę świeżego chilli, jeśli ktoś – tak jak ja np. – uwielbia wszystko na ostro.
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5154344.jpg
Mój niezbędnik małego sadysty – barmańska wyciskarka do cytrusów, tarka do imbiru, praska do czosnku i kombinerki do wyrywania ości
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5164351.jpg
I myk do pieca – na mojej ukochanej, szklanej patelni. Płytkie naczynie do pieczenia też się super sprawdzi.
 

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5164354.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5164360.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5114145.jpg
redukcja sosu
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5114148.jpg
i sos zredukowany 🙂
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5114138.jpg
Najlepszy sos sojowy ever
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5114139.jpg
Ocet ryżowy który szanuję
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie p5164363.jpg
No nie wygląda jak milion dolców?
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie 20190409_220138-e1556713739679.jpg
Tu z brokułkiem dla zdrowia
 

4 Comments Add yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *