Domowa zupa grzybowa

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5169.jpg

Kochani, polecam takie doświadczenie każdemu: od własnoręcznie zdobytego składnika o gotowego dania na talerzu w jeden dzień. To jest naprawdę świetna sprawa.

Każdy kto mnie zna choć trochę wie doskonale, że jedną z rzeczy których absolutnie nienawidzę jest wstawanie rano. Sen i jedzenie to jakby od zawsze podstawa mojej egzystencji. Jak jedno z dwojga pójdzie nie po mojej myśli, to ogólnie polecam nie wchodzić mi w drogę, bo huragan jest nieobliczalny. Natomiast w drodze wyjątku w sobotę postanowiłam zerwać się o godzinie 6, żeby z rodzicami wybrać się do lasu. Zachodzi wszak we mnie przedziwna sprzeczność – jednocześnie nienawidzę rano wstawać i uwielbiam chodzić na grzyby. Chore, co?

W każdym razie wstałam i się wybrałam. Co prawda sezon w okolicach które odwiedziliśmy jeszcze na dobre się nie zaczął, ale udało mi się zebrać, powiedzmy, pół łubianki koźlaków (koźlarz babka), kurek (pieprznik jadalny) i tzw. “panienek” (twardzioszek przydrożny). Ogólnie co do zasady muszę tu od razu zaznaczyć: jak się nie znacie na grzybach, to nie kozaczcie (pun intended), tylko weźcie pod pachę kogoś kto się zna i dopiero wybierajcie się do lasu. Serio – zatrucia grzybami w Polsce to jest powszechny temat, do tego bardzo często śmiertelny – ryzykowanie jest bez sensu. Ja się tym zajmuję od niemal ćwierć wieku, a nadal do niektórych gatunków podchodzę z dystansem. A więc bierzcie ze sobą kogoś, kto się zna, oraz trzymajcie się tych gatunków, których jesteście stuprocentowo pewni.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5149.jpg

Z moich grzybów postanowiłam upichcić zajebistą zupę, co też uczyniłam, po wcześniejszych konsultacjach z mamą, która jest totalnym guru w tej kwestii. Zupka wyszła pyszna, a doświadczenie typu – sama zebrałam, samam “obrobiłam”, sama ugotowałam i zjadłam – totalnie zajebiste.

A taka grzybowa ze świeżych grzybów zasadniczo jest bardzo prosta w wykonaniu.

Składniki:
Ok. 0,5 litra bulionu (warzywnego z tego przepisu lub drobiowego z tego przepisu)
Ok. 250 ml wody
Ok. 1/3-1/4 łubianki grzybów leśnych (użyłam koźlaków i kilku kurek)
Ok. 3-4 niedużych ziemniaków
5 kulek ziela angielskiego
2 liście laurowe
Sól, biały (lub czarny) pieprz
ok 1-2 łyżki sosu sojowego
Śmietana 12% (lub 18%)

Opcjonalnie: kilka suszonych grzybów. Dorzuciłam ze 3 podgrzybki i może 2-3 prawdziwki – żeby podbić smak.

Użyłam zamrożonego wcześniej, domowego bulionu z przepisu wklejonego powyżej. Zamrożony trafił do garnka i powoli, na małym ogniu rozmarzał, aż do zagotowania. Wtedy dodajemy wody i sosu sojowego, ponownie zagotowujemy.

W międzyczasie grzyby – dokładnie myjemy, usuwamy wszystkie “robaczywe części”, stare “gąbki” które nie wyglądają apetycznie itp. Kroimy w małe kawałki i płuczemy – ja robiłam to trzy razy, żeby mieć 100% pewność że jest wszystko ok. Nic tak nie psuje przyjemności jedzenia, jak zgrzytający piach w zębach. Do w ten sposób przygotowanych koźlaków dodałam kilka małych kurek, oraz kilka niedużych, suszonych podgrzybków i prawdziwków, które mają dużo smaku i aromatu. Kiedy rosół jest wrzący, dodajemy grzyby, liście laurowe oraz ziele angielskie, szczyptę soli i pieprzu. Gotujemy na małym ogniu, pod przykryciem około 1 godzinę, co jakiś czas mieszając. Gdy grzyby są dobrze miękkie i oddały sporo smaku do bulionu, próbujemy zupy. W razie potrzeby dosalamy lub dodajemy sosu sojowego, pieprzu (polecam biały – dobrze sprawdza się w zupach). Wrzucamy obrane, pokrojone w małą kostkę ziemniaki. Gotujemy pod przykryciem aż zmiękną.

Polecam zaprawiać śmietaną dopiero na talerzu. Dzięki temu zupa dłużej może “postać” i jest większa szansa, że przy letnich temperaturach się nie skwasi. Śmietana niestety bardzo przyspiesza ten proces.

PRO TIP: Polecam serdecznie taki patent. W sezonie kurkowym ususzyć trochę kurek, zmielić je w młynku (np. do kawy). Trzymać w słoiku i używać jako przyprawy do dań z grzybów. Idealnie podbije smak zupy, risotto itp.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5161.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5150.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5151.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5152.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5153.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5154.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5155.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5156.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5157.jpg
 

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5158.jpg
Ta “posypka” którą tu widać to właśnie zmielone kurki
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5159.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5162.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5163.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5165.jpg
Wersja bez śmietany
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5164.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5167.jpg
Jeśli ktoś nie lubi / nie może jeść nabiału, lub bardzo dba o linię i dietę – śmiało może jeść wersję bez śmietany
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5168.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5169.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5172.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5170.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5171.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5173.jpg
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie imgp5149.jpg

2 Comments Add yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *